O nas

         Nasze zainteresowanie rasą Duży Szwajcarski Pies Pasterski zaczęło się po śmierci naszego poprzedniego psa-przyjaciela Freda . Był to pies rasy Sznaucer olbrzym. Po doświadczeniach z poprzednim psem mieliśmy już dość sprecyzowane wymagania jeśli chodzi o następnego psa lecz nie było decyzji co do konkretnej rasy. Wiedzieliśmy tylko że teraz to będzie suczka i na pewno z rodowodem. Podeszliśmy do sprawy bardzo poważnie. Jeździliśmy po wystawach , oglądaliśmy, rozmawialiśmy...w końcu żona uparła się na labradora , ja natomiast wolałem berneńczyka, ale pierwszy miał za duży temperament i nie nadawał się na stróża , drugi miał za długą sierść. W końcu na jednej z wystaw zwróciliśmy uwagę na szwajcary i to było to. Pies dosyć duży , ale jednocześnie łagodny i przyjazny .Sierść krótka , ale odporny na złe warunki atmosferyczne /zdecydowanie woli zimę niż lato/. Bardzo mało szczeka , chyba że czuje jakieś zagrożenie a szczeka bardzo niskim głosem więc wzbudza respekt. Temperament średni ale jednocześnie uwielbia zabawy i jest świetnym towarzyszem wszelkich prac i spacerów. Bardzo przywiązany do rodziny, nie próbuje uciekać z posesji a na spacerze sam się pilnuje. No i co dla nas bardzo istotne, pies bardzo łagodny , przyjazny i opiekuńczy w stosunku do dzieci. Bez obaw można pozwolić dzieciom na zabawy z nim gdyż jest nadzwyczaj delikatny i opiekuńczy , jednocześnie cały czas czujny i gotowy bronić w razie zagrożenia. Uwielbia gdy cała rodzina jest w komplecie a on ma wszystkich na”oku”
      Ogólnie można powiedzieć że jest to piękny , duży , łagodny, opanowany , zrównoważony i niezwykle silny obrońca i stróż oraz przyjaciel dzieci i rodziny.

     Pierwszy do naszego domu wprowadził się Cyryl ( zwany Leo )Kupiliśmy go w wieku 12 tygodni , a więc był już dosyć duży , ale dzięki temu bardzo szybko się zaaklimatyzował w nowym domu .Po pół roku dołączyła suczka Saba .Ona z kolei była bardzo malutka bo miała 7 tygodni, ale nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy ją odebrać. Bardzo trudno było jej przywyknąć do nowego miejsca. Leo miał już wtedy ok 10 miesięcy i suczka zaczęła go traktować chyba jak matkę zastępczą, może starszego brata , w każdym razie bardzo się do niego przywiązała , a on był nadzwyczaj delikatny mimo że podrostek i tylko zabawy były mu w głowie . Zostało jej z tego wiele do dzisiaj, bo nie może bez niego żyć , taka jest do Leosia przywiązana. Nawet wyjście do weterynarza z Leo to dla Saby wielkie nieszczęście. Lament , skowyt i czekanie pod bramą do chwili aż wrócimy.

     Szczęśliwie odchowaliśmy oba pieski bez żadnych problemów i chociaż nigdy wcześniej o tym nie myśleliśmy postanowiliśmy sprawdzić jak się prezentuje na tle innych szwajcarów i tak zaczęła się nasza przygoda z wystawami. Kiedy już wiedzieliśmy że psy są całkiem ładne ( zawsze oceny doskonałe) postanowiliśmy że postaramy się o przydomek hodowlany i będziemy mieć szczeniaki.

Z kilku złożonych propozycji otrzymaliśmy przydomek Kraina Mazurskich Szwajcarów i tak powstała nasza hodowla. Hodowla to bardzo szumna nazwa bo my przecież
posiadamy tylko dwa wspaniałe psy dla własnej przyjemności i czasami doczekamy się szczeniąt.

Miło nam będzie jeśli zechcecie Państwo obejrzeć naszą stronę i poznać nasze psy a może kiedyś nabyć szczeniaka tej wspaniałej a trochę niedocenianej rasy.


                                                                                                                                                                 Klaudia i Robert Sidorowicz